Pomiędzy nurtem, a płanią

Maj to miesiąc kiedy 80% wędkarzy ugania się za szczupakami. My również, jednak warto czasami sprawdzić obecność (jeśli mamy taką możliwość) ryb w średnich i mniejszych rzekach nizinnych lub górskich. O tej porze roku w rzekach tętni życie w postaci rozwiniętej roślinności, oraz sporej ilości drobnicy różnych gatunków ryb. Patrząc na poniższe zdjęcie możemy zauważyć pewną granicę, po prawej stronie woda wolna (płań) równo rozlana, a po lewej początek (nurtu) bystrza. To dość banalny widok dla wielu z nas, jednak o tej porze roku mocno graniczący występowanie ryb. Oczywiście nurt to tlen – bardzo potrzebny, zwłaszcza kiedy woda jest niska i posiada średnio około 15° C, oraz dodatkowo niesiony z nurtem pokarm w różnej postaci organizmów żywych. Maj to miesiąc bardzo bogaty, niczym stół obficie zastawiony w pożywienie dla ryb takie jak: żaby, larwy, oraz owady, co nie da się ukryć jest utrudnieniem dla wędkarzy.

Granica bystrza i płani

Czego możemy spodziewać się o tej porze roku na różnego typu rzekach? Tak naprawdę wszystkiego. Na wolnej wodzie najczęściej spotkamy spacerowiczów. Przycupnięte okonie, które wyskakują do przynęty z wielkim impetem. Choć nie zawsze wielkość dorównuje ich apetytowi, to mimo wszystko kiedy trafimy na stado, po pewnym czasie trafi się rzeczny dziadek – opiekun stada w paski. Kolejnym pięknym zjawiskiem są odprowadzania przynęt, prowadzonych na wolnej wodzie, przez nie małe, bardzo ostrożne, ale i ciekawskie klenie. Co robią na wolnej wodzie, jak powinny być w nurcie i na przelewach? Otóż zwisające z brzegów do wody trawy, to ich meta na śniadanie czy kolację. W upalne południe grzeją w słońcu swoje łuski i czerwone płetwy brzuszne spacerując od kamyka do gałązki. Częstym pochłaniaczem naszego czasu, są właśnie klenie na wolnej wodzie. Jeden z większych egzemplarzy pokaże nam się w polaroidach odprowadzając przynętę i mamy adrenalinę gotową. Przekopując pół pudełka przynęt czasami wstrzelimy się i mamy spore zamieszanie na wodzie podczas holu, jednak w większości przypadków potrafią łobuzy kręcić mocno nosem.

W poszukiwaniu dziadka w paski

Z drugiej strony lustra, czyli na wodzie szybkiej, natlenionej spotkamy o wiele bardziej aktywniejsze ryby. Jeśli w Waszej rzece występują pstrągi możecie być pewni, że właśnie w nurcie lub na granicy wzdłużnej wody nurtu z wolną, będą czaić się na Wasze przynęty. W maju pstrąg jest bardzo silny i wcale nie taki łatwy do przechytrzenia. Porośnięte nawisy traw pod wodą, to potencjalna kryjówka, a zacięty pstrąg potrafi nabroić , stawiając piękne świece na wodzie, jednocześnie uwalniając się z bezzadziorowych haków czy kotwic. Podobnie jak pstrąg tego typu miejsca odwiedza również kleń. W odróżnieniu od tych na płani, w nurcie są też ostrożne, ale i też bardziej pazerne. Choć wielkościowo nie dorównują tym spacerowiczom z wolnej wody, czasami można trafić na nieco większy egzemplarz.

Majowy pstrąg

Najbardziej sprawdzającą się przynętą, jak możecie zauważyć po zdjęciach jest obrotówka, lub małe wahadełko. W naszym przypadku Rotex, Caviar, oraz Nails. To niesamowite wabiki. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji nimi łowić, gorąco zachęcamy do trzech podstawowych kolorów skrzydełek. Srebrne, złote, oraz miedziane z chwościkiem, są one niesamowite pod każdym względem. Zapewne w szybkim czasie sprawdzicie ich skuteczność i sięgniecie po kolejne palety kolorystyczne, czego Wam serdecznie życzę.

DSC01290

Rafał Malinowski